sobota, 28 kwietnia 2012

Imagin o Zaynie


Jesteś z Zaynem od roku. Zbliża się wasza pierwsza rocznica. Niestety spędzicie ją osobno, ponieważ twój chłopak musi wyjechać w trasę koncertową do USA. Nie możesz lecieć z nim. Twoja mama jest poważnie chora i ktoś musi się nią zająć. Jesteś zła i smutna, ale nie dajesz tego po sobie poznać. Nie chcesz by ktokolwiek się martwił. Masz nadzieję, że gdy tylko Zayn wróci spędzicie razem wiele czasu i chłopak wynagrodzi ci stracone chwile.
Czekacie razem na odprawę. Boisz się, że możesz go stracić. Jest przecież sławny i przystojny. Każda dziewczyna by na niego poleciała.
Spojrzałaś mu prosto w oczy, delikatnie się uśmiechając.
  -Obiecaj mi, że za te cztery miesiące będziemy stać razem w tym samym miejscu, a ty nadal będziesz mnie tak samo kochał.
  -Obiecuje, ale przyrzeknij, że na mnie zaczekasz.
  -Przyrzekam.
Po policzkach, mimo twojej woli zaczęły ściekać wielki, ciepłe łzy. Zayn szybko je otarł. Nie lubił patrzeć jak płaczesz.
   -Uśmiechnij się skarbie. Wrócę za cztery miesiące. Nawet się nie obejrzysz a już będę w Londynie.
Na twojej twarzy pojawił się krzywa linia, która miała przypominać radosną twarz. Przytuliłaś się mocno do chłopaka. Poczułaś zapach jego perfum. Rozpoznałaś, że to te, które kupiłaś mu na urodziny w tamtym miesiącu. Strasznie ci się podobału.
Stewardessa zaczęła poganiać ostatnie osoby, które nie przeszły jeszcze do strefy odlotów. Musieliście się już rozstać. Nie chciałaś tego. Kolejna fala łez napłynęła ci do oczu. Tym razem nie miałaś siły jej hamować. Po policzkach kapały ci gorące, wielkie krople o słonym smaku. Nie chciałaś żeby chłopak widział Cię w takim stanie. Próbowałaś szybko się pożegnać i wyrwać z jego objęć i pobiec gdzieś gdzie nikt cię nie zobaczy. Zayn nie pozwolił Ci uciec. Objął cię w talii i namiętnie pocałował. Przestałaś już płakać, ale nadal było Ci smutno.
  -Będę tęsknić.
Popchnęłaś chłopaka w stronę bramki na lotnisku.
  -Ja też.
Zayn oparł głowę o twoje czoło. Spojrzał w twoje błękitne oczy. Uścisnął się po raz ostatni i odszedł.
  -Kocham Cię- Usłyszałaś w oddali. Chciałaś mu odpowiedzieć tym samym, ale znowu załamał Ci się głos i łzy napłynęły Ci do oczu. Tylko pomachałaś mu ręką. Na nic więcej nie miałaś już siły.
Dalsze stanie na lotnisku nie miało sensu. Razem ze swoim ochroniarzem Jackiem, którego zatrudnił dla ciebie Zayn udałaś się do domu. Mężczyzna bez słowa objął cię ramieniem i próbował jakoś pocieszyć. Za wami jak zawsze ciągnął się tłum fanek i ciekawskich paparazzi. Miałaś to teraz głęboko w dupie. Liczyło się tylko to, że Zayn odleciał i jesteś tu sama.
Przez całą drogę do domu milczałaś. Zaraz po wejściu do waszej wspólnej willi wyjęłaś z barku whisky i włączyłaś w telewizji jakąś beznadziejną komedie romantyczną. Przez cały czas trwania filmu płakałaś i użalałaś się nad sobą pijąc przy tym Jacka Danielsa. Zmęczenie i alkohol zrobiły swoje i zasnęłaś na sofie.
  Mijały godziny, dni, tygodnie. Miesiąc za miesiącem. Jedyne, co robiłaś to opiekowałaś się swoją chorą matką. Dzisiaj jest wasza rocznica. Spojrzałaś na wyświetlacz swojego Iphona. Miałaś nową wiadomość od Zayna. Otworzyłaś ją.
(T.I.)Cholernie za tobą tęsknię. Kocham Cię najmocniej na świecie, ale chyba już Ci to mówiłem. Mam nadzieję, że spędzimy razem nie tylko ten jeden rok. Mam dla ciebie niespodziankę. Chuba nie masz żadnych planów na dzisiaj? Ściskam Cię i całuję.
                                                                    Twój Zayn xoxoxo”
Zrobiło Ci się cieplej na sercu. Wiedziałaś, że tęskni tak samo jak ty. Nie chciałaś dłużej tak żyć. Musicie coś zmienić. Obiecałaś sobie, że będziesz z nim jeździć na trasy. Załatwisz mamie opiekunkę. Ona na pewno lepiej się nią zajmie. Postanowiłaś zadzwonić do Zayna i opowiedzieć mu o swoich planach. Zadzwoniłaś raz- nikt nie odebrał. Następny raz- „abonent jest czasowo nie dostępny”. Dzwoniłaś chyba trzydzieści razy. W końcu zrezygnowana usiadłaś na skórzanej kanapie i włączyłaś jakieś wiadomości.
  -Przed chwilą na obrzeżach Nowego Jorku rozbił się samolot pasażerski lecący do Londynu. Lista ofiar jest jeszcze nieznana.
 Jedyne, co obiło ci się o uszy to katastrofa lotnicza. Byłaś zbyt zajęta próbą dodzwonienia się do swojego chłopaka by cokolwiek z komunikatu kobiety przetworzyć na zwartą informację.
Kiedy dzwoniłaś po raz osiemdziesiąty ósmy a Zayn nadal nie odbierał, rzuciłaś telefon na podłogę. Nagle do twych uszu dobiegła znajoma melodia.
  -Zayn w końcu raczył oddzwonić- pomyślałaś.
Podniosłaś telefon z ziemi i nie patrząc na to, kto dzwoni odebrałaś.
  -(T.I.)- Usłyszałaś w słuchawce zapłakany głos Harrego- Zayn leciał tym samolotem. On… On leży w szpitalu… (T.I) Musisz tu przylecieć. (T.I) Jack ma pieniądze na bilet. Spakuj tylko najpotrzebniejsze rzeczy i jedź na lotnisko.
  -Harry nie wiem, o co chodzi. Jaki samolot? Jak to w szpitalu?
  -No, bo Zayn… On chciał do ciebie przylecieć i… i ten samolot… on się rozbił.
  -To jakiś żart tak…- Zaczęłaś krzyczeć na chłopaka- żartujesz sobie ze mnie tak. No to powiem Ci, że mało śmieszne.
Po drugiej stronie cisza.
  -Harry to nie jest śmieszne, akurat ten żart ci nie wyszedł.
  -(T.I) to nie jest żart- Chłopak mówił już spokojnie. Starł się Ci wszystko wyjaśnić i wytłumaczyć- Jack zaraz po ciebie przyjedzie.
Usłyszałaś dźwięk rozłączanego się telefonu. Wybiegłaś z domu. Po policzkach płynęły ci łzy. Powoli zaczęła do ciebie wszystko docierać. Zatrzasnęłaś za sobą drzwi, których huk rozniósł się po całym podwórku. Nie wzięłaś ze sobą nic. Weszłaś do samochodu Jacka i skierowałaś się na lotnisko. Strasznie bałaś się do niego wejść, ale to była jedyna metoda by dostać się do ukochanego. Przełamałaś się i wdrapałaś po schodach do samolotu. Siedziałaś w pierwszej klasie. Zapięłaś mocno pas bezpieczeństwa. Ręce strasznie ci się trzęsły, a od płaczu aż rozbolała cię głowa. Rozłożyłaś się wygodnie w miękkim, skórzanym fotelu i nieobecnym wzrokiem wpatrywałaś się w okno samolotu. Mijały godziny a ty nawet nie drgnęłaś. Nagle samolot zaczął podchodzić do lądowania. Ktoś lekko szturchnął cię w ramie i się ocknęłaś. Wstałaś z fotela i ruszyłaś w stronę jednego z wyjścia. Twoją twarz muskał delikatny, chłodny wiatr. Jack pomógł ci przedostać ci się przez lotnisko. Poruszeni sprawą fani chcieli wyciągnąć od ciebie jakieś informacje, pocieszyć cię lub po prostu zobaczyć, w jakim jesteś stanie. Zrobiło ci się nawet trochę miło, że tak troszczą się o Zayna. Zawsze podziwiałaś te dziewczyny. To ich zorganizowanie, uprzejmość i miłość do chłopców. Wsiadłaś do czarnego samochodu czekającego na ciebie na parkingu. Po półtorej godziny prób przedostania się przez zatłoczony Nowy Jork samochód zatrzymał się przed wielką, prywatną kliniką. Wybiegłaś z samochodu i zaczęłaś szukać pokoju, którym leży Zayn. Starałaś się nie płakać, ale gdy tylko zobaczyłaś go leżącego bezwładnie na łóżku, nieprzytomnego, podłączonego pod kroplówki i jakieś urządzenia, ciepłe łzy same zaczynały ci ściekać. Podbiegli do ciebie chłopcy z zespołu i zaczęli cię pocieszać. Oni także nie wyglądali najlepiej. Mieli popuchnięte i podkrążone oczy, trzęsły im się ręce i nerwowo krążyli po korytarzu.
  -Mogę do niego wejść?- Zapytałaś się niepewnie
Chłopcy skinęli twierdząco głową i otworzyli ci drzwi. Usiadłaś koło chłopaka i jedną dłonią złapałaś jego lodowatą rękę. Drugą dłonią gładziłaś jego policzek. Siedziałaś tak przez tydzień. Nie ruszałaś się z miejsca. Jadłaś jedynie to, co chłopacy przynieśli ci z domu. Jechałaś już na kolejnej kawie. W pewnym momencie podszedł do ciebie lekarz i poprosiłbyś udała się z nim do gabinetu.
   -Nie ma sensu dłużej tego ciągnąc. Zayn ma zmiażdżony kręgosłup i czaszkę. Nigdy nie obudzi się ze śpiączki.
Słowa lekarza nie docierały do ciebie. Odbijały się pustym echem w twojej głowie. Wstałaś z krzesła i wybiegłaś z gabinetu. Rzuciłaś się na krzesło koło łóżka chłopaka. Przyciągałaś jego rękę do siebie.
  -Zayn! Obudź się słyszysz! Słyszysz! Zayn wstawaj. Do cholery jasnej Zayn! Proszę nie zostawiaj mnie samej. Nie umieraj!- Krzyczałaś przez łzy.
Nagle podszedł do ciebie Niall. Objął cię ramieniem i wyciągnął z sali.
  -(T.I) proszę cię. Zrozum. Tak będzie lepiej. On i tak z tego nie wyjdzie. To nie ma sensu. Nigdy się już nie obudzi.- Chłopak także płakał. Bał się. Bał się o ciebie, o to, że razem z najlepszym przyjacielem straci przyjaciółkę, której mógł powiedzieć wszystko.
  -Sam nie wierzysz w to, co mówisz. Niall słyszysz mnie on z tego wyjdzie. On przeżyje. Dzięki nam. Dzięki naszej modlitwie. Słyszysz Niall, on z tego wyjdzie- Powtarzałaś to z obłędem w oczach. Zaczęłaś się śmiać. Wyrwałaś się z objęć Nialla, bo w Sali gdzie leżał Zayn rozległo się głośne piszczenie. Do chłopaka podbiegli lekarze i zaczęli go reanimować. Chciałaś do niego podbiec, ale gdy tylko zrobiłaś pierwszy krok zemdlałaś. Już nigdy się nie obudziłaś. Może, dlatego, że nie chciałaś. Może, dlatego, że za późno wykryto tętniaka w mózgu. Powód był już nieważny. Teraz razem z Zaynem jesteście razem na zawsze i nic was nie rozdzieli. Wasza miłość sprzeciwiła się śmierci. Jesteście już nierozłączni.

piątek, 27 kwietnia 2012

Imagin o Harrym

  Idziesz zatłoczoną londyńską ulicą. Po policzkach ściekają ci słone łzy. Przepychasz się przez tłum ludzi. Nie obchodzi cię to, że rozmazał ci się makijaż. nie obchodzi cię to,że masz podarte ubrania i poplątane włosy. Wszystko cię boli. Masz posiniaczone ręce a po szyi ścieka ci strużka krwi.Pomimo tego nikt nie chce ci pomóc. Nie znasz Londynu. Szukasz najbliższego komisariatu policji. Błądzisz po omacku przez zatłoczoną metropolię. Krążysz tak przez dwie godziny. Nagle zdesperowana zatrzymujesz się. Cały czas płaczesz. Nadal nie dochodzi do ciebie to, że ktoś próbował Cię zgwałcić... Zaraz... Nie próbował on to zrobił. Brzydziłaś się swojego ciała. Stanęłaś na balustradzie mostu, przez który właśnie szłaś. Zamknęłaś oczy, z których pociekły ostatnie łzy. Jedną nogę wysunęłaś do przodu. Wzięłaś głęboki oddech. Masz już skoczyć gdy nagle ktoś łapie twoją rękę.
  -Nie rób tego- Słyszysz głos jakiegoś chłopaka, który jest prawdopodobnie w twoim wieku. Nadal stoisz z zamkniętymi oczami nie zwracając na nic uwagi próbujesz wyrwać się z objęć chłopaka. Twoje ręka wykręca się na wszystkie strony. Boisz się, że to kolejny zboczenie,który cię skrzywdzi. Nie chcesz tego przeżywać jeszcze raz.
   -Zostaw mnie!- Zaczynasz krzyczeć i miotać się na barierce.
   -Nie skrzywdzę cię. Proszę Cię nie rób tego. Słyszysz! Zejdź z tej barierki. Pomogę ci , ale nie rób tego.
Chłopak wydawał się mówić prawdę. Zaufałaś mu i otworzyłaś oczy. stał przed tobą wysoki brunet o kręconych włosach i zielonych oczach. Próbując zdjąć cię z balustrady chłopak złapał cię w tali co spowodowało u ciebie kolejny atak panki. Nie chciałaś by ktokolwiek dotykał twojego ciała. On to wiedział dlatego szybko odstawił cię na ziemię. Spojrzałaś w jego zielone, zdenerwowane oczy i znowu zaczęłaś płakać. Było ci zimno, wszystko cię bolało a na dodatek zaczął padać deszcz. Chłopak zdjął swoją bluzę i cię nią okrył. Normalnie byś protestowała, ale to nie był normalny dzień. Nic nie jest teraz takie jak kiedyś i nigdy nie będzie. Idziesz teraz z nieznajomym chłopakiem nie wiadomo do kąt, ktoś cię zgwałcił, próbowałaś popełnić samobójstwo i masz niby po tym normalnie funkcjonować? Nie potrafisz tak i chyba nigdy nie będziesz mogła tego pojąć. Nagle zatrzymaliście się koło jakiegoś samochodu. Wyglądał na strasznie drogi. Chłopak otworzył Ci drzwi a sam wsiadł na miejscu kierowcy.  Zajęłaś miejsce na wygodnym, skórzanym fotelu i nagle poczułaś, że odpływasz.
Słyszysz straszny hałas, który wyrywa cię z głębokiego snu. Otwierasz zaspane oczy, przed którymi ukazuje ci się szpitalna sala pełna jakiś urządzeń. W okół ciebie zrobiło się straszne zamieszanie. Nie wiedziałaś o co chodzi. Leżałaś ledwo przytomna na łóżku. Pękała ci głowa, a poza tym zauważyłaś, że masz złamaną nogę i rękę. Jeszce raz rozejrzałaś się po sali, podbiegły do ciebie dwie pielęgniarki i zaczęły cię badać. Chciałaś się zapytać co się stało, ale nie mogłaś wydusić z siebie słowa. Nagle do twojego pokoju wbiegł znajomy chłopak. Nie wiedziałaś skąd go znasz, ale wydawał się znajomy. Podbiegł do twojego łóżka i zaczął płakać jak dziecko.
  -Tak się o ciebie martwiłem.Nie wiem co bym zrobił gdybyś się już nie obudziła. Wiem, że się nie znamy, ale cię kocham.
  -Co ja tu robię? I w ogóle kim jesteś? Nie wiem o co chodzi... I dlaczego mam nogę w gipsie?
  -Nic nie pamiętasz? Ja jestem Harry. Harry Styles. Wiem, że wcześniej się nie przedstawiłam, ale wtedy nie było czasu.
  -Kiedy nie było czasu? Czy ktoś może mi wytłumaczyć o co tu chodzi?- Gdybyś tylko mogła zaczęła byś krzyczeć, ale nie miałaś na to siły.
  -Uspokój się. Zaraz ci wszystko wyjaśnię. Pamiętasz może co się stało zanim zapadłaś w śpiączkę?
  -Zapadłam w śpiączkę?
  - No tak. Leżałaś tu już sześć miesięcy. Powoli traciłem nadzieję, że kiedykolwiek dowiem się jak masz na imię.
  -Jestem (T.I). I jedyne co pamiętam to to, że mnie uratowałeś.- Uśmiechnęłaś się do Harrego i poprosiłaś by opowiedział ci co się stało. Powoli wszystko zaczynało w tobie odżywać. Nadal cię to bolało, ale widok wesołej twarzy chłopaka pomógł ci o tym zapomnieć.
  -Kiedy chciałem zawieźć cię do mnie do domu byś trochę odpoczęła zemdlałaś u mnie w samochodzie. Najpierw myślałem, że po prostu zasnęłaś, ale potem gdy podjechałem pod dom i próby obudzenia cię nie skutkowały, zawiozłem cię do szpitala.- Chłopakowi nagle spoważniał głos.- Lekarze nie dawali ci żadnych szans na to, że kiedykolwiek się obudzisz. Rodzina kazała mi o tobie zapomnieć. Mówili, że nawet cię nie znam, że tak będzie dla wszystkich łatwiej. Ja nie potrafiłem. Po prostu gdy pierwszy raz cię ujrzałem. Kiedy stałaś na moście trzęsąca się z zimna, kiedy po raz pierwszy spojrzałaś w moje oczy, wtedy zrozumiałem, że jesteś wyjątkowa. Codziennie, przez pół roku przychodziłem tu tylko po to by popatrzeć jak śpisz. Ja... Kocham cię.
Chciałaś coś powiedzieć, ale chłopak ci przerwał.
  -Wiem, że to nie ma sensu. Wiem, że się w ogóle nie znamy, ale daj mi szanse. Proszę.
  -Harry...- Kompletnie nie wiedziałaś co powiedzieć.- jeszcze nigdy nie usłyszałam niczego piękniejszego.
Chłopak zbliżył się do ciebie i pogłaskał cię po policzku. Leżałaś w szpitalu jeszcze przez dwa miesiące. Harry codziennie cię odwiedzał. Nikogo nie kochałaś bardziej od niego. Dzięki Harremu zapomniałaś o wszystkim co wydarzyło się wcześniej. Dzięki niemu jesteś szczęśliwa. I w gruncie rzeczy miałaś rację- już nic nie jest takie jak kiedyś...

niedziela, 22 kwietnia 2012

Imagin o Niallu


  Kolejny beznadziejny dzień w twojej beznadziejnej szkole. Wracasz do domu i zaczynasz się dziwić, dlaczego jesteś zła na cały świat. Na twojej kanapie siedział sam Niall Horan. Większość dziewczyn skakałaby z radości, ale ty znasz go od zawsze. Jesteście ze sobą od dziesięciu lat. Wszystko zaczęło się w podstawówce. Trochę Cię to bawiło, że przez te wszystkie lata, kiedy twoje przyjaciółki zrywały z chłopakami i poznawały nowe osoby ty wciąż trwałaś przy tym jedynym.
 Zamyśliłaś się i nie zauważyłaś, kiedy blondynek zaczął bacznie ci się przyglądać.
  -Zamknij buzie, bo mucha ci wleci- zaczął śmiać się z ciebie, co przywróciło u ciebie twoje rozdrażnienie. Wiedziałaś, że wyglądasz śmiesznie stojąc na środku pokoju z otwartą buzią gapiąc się tempo w nicość, ale nie zmieniało to fakty, że nie lubiłaś ,kiedy ktokolwiek się z ciebie śmiał.
  -Kochanie, nic ci nie jest? Wyglądasz jakby coś się stało - Kiedy ty nadal nie odzywałaś się do Nialla, chłopak zaczął się martwić.
  -Nie, nic mi nie jest. Po prostu miałam ciężki dzień nic więcej.
  -Skoro miałaś ciężki dzień to najlepszym sposobem na poprawienie ci humoru będzie obejrzenie jakiegoś idiotycznego filmu i rundka w Scrablle.
Oczywiście zgodziłaś się na to. Uwielbiałaś przegrywać z Niallem i patrzeć na jego triumfującą minę.
Chłopak pobiegł po schodach o pudełko z planszą i rozłożył ją na stole. Do dvd wsadził płytę z „Klopsiki i inne zjawiska pogodowe”. Oczywiście chłopak uwielbiał tą bajkę. Nic dziwnego. W końu była o jego ukochanym jedzeniu. Czasami wydawało ci się, że posiłki kocha bardziej od ciebie.
Zaczęliście kątem oka oglądać film i rozpoczęliście grę. Oczywiście Niall znowu zaczynał. Byłaś już do tego przyzwyczajona. Chyba nikt nie wygrał z nim w Scrablle.
„Uśmiech”. Niall spojrzał się na ciebie prosząco.
  -Kochanie chciałbym żebyś zawsze miała go na sobie, bo tak Ci najładniej. Nienawidzę jak się złościsz, gniewasz i martwisz. Chcę zawsze widzieć Cię taką jak teraz. Radosna i spokojna (T.I) oglądająca bajkę dla dzieci i próbująca pokonać mnie w grze. Kocham ten widok. Niall uklęknął przed tobą, wyjął małe czerwone pudełko.
  -Chcę podziwiać ten widok do końca życia. (T.I) wyjdziesz za mnie?
  -Niall… Nic nie powiedziałaś. Zaczęłaś z radości płakać i śmiać się. Mocno przytuliłś chłopaka, po czym założyłaś na rękę śliczną obrączkę z małym, zielonym oczkiem.
Chłopak zaczął Cię namiętnie całować. Cieszył się razem z tobą ty, ze możecie być razem już do końca.
  -Obiecaj mi, że tego nie spieprzymy… Wydukałaś przez łzy i spojrzałaś się na chłopaka, który przestał Cię na chwilę całować.
  -Obiecuję.

Krótki wstęp i kilka słów o mnie

  Hej wszystkim. Jestem Bestia, ale naprawdę na imię mam Alex. Na tym blogu będę zamieszczać imaginy o One Directions. Mam nadzieję, że to co stworzę spodoba się wam i będziecie motywować mnie do dalszego pisania częstymi, miłymi komentarzami i dodawaniem się do obserwatorów. Poza pisaniem imaginów postaram dodać czasami jakieś informację o chłopcach.
Nie pozostaje mi już nic innego jak życzyć wam przyjemnej lektury ;)
                                                                     Wasza kochająca wszystkich
                                                                                                  Bestia <3