Budzisz się wcześnie rano.Za oknem typowa pogoda dla Oxfordu. Jak zawsze mgliście, deszczowo i bez żadnych promieni słońca. Twoje zaspane oczy powędrowały na zegarek, który wskazywał wpół do szóstej.
-Fuck! Zaspałam.- wyrwało ci się- Mamo, wstawaj. Za piętnaście minut muszę być w szkole.
Pobiegłaś do łazienki wciągając na siebie zielone rurki. Chwyciłaś szczoteczkę do zębów i zaczęłaś myć zęby czesząc przy tym włosy. Przepłukałaś buzię wodą i ubrałaś wygodną, ciepłą bluzę w biało-granatowe paski. Wzięłaś z lodówki butelkę wody, którą wrzuciłaś do torby i dwa Twixy. Jednego zjadłaś w drodze do samochodu a drugi powędrował koło butelki z napojem.
-Akurat dzisiaj musiałam zaspać!- Byłaś na siebie zła- Czemu mnie nie obudziłaś?!
-Przepraszam. Zapomniałam włączyć budzik. Nie martw się skarbie najwyżej zawiozę cię do tego Londynu.
Byłaś na siebie złą. Zawsze miałaś takiego głupiego pecha. Miałaś dzisiaj jechać razem z całą klasą na dwutygodniowe warsztaty muzyczne. Pod ich koniec miała zostać wybrana jedna osoba, która dostanie się do prestiżowej szkoły muzycznej właśnie w Londynie. Było to dla ciebie bardzo ważne. Zawsze chciałaś tam uczęszczać, ale twojej mamy nie było na to stać. Ćwiczyłaś swój wokal całymi dniami a teraz to wszystko morze pójść na marne tylko przez to, że zaspałaś. Samochód zatrzymał się na podjeździe szkoły. Przed budynkiem stała grupa uczniów czekających na autobus. Zdążyłaś. Kamień spadł ci z serca. Ucałowałaś swoją rodzicielkę w policzek i wybiegłaś z radością z samochodu.
Przywitałaś się ze wszystkimi. W autobusie siedziałaś ze swoją przyjaciółką Margaret. Przez całą drogę śpiewałyście, a raczej darłyście się do piosenek One Direction, irytując przy tym wszystkich siedzących wokół was. W końcu dojechałaś do Londynu. Przed tymi całymi warsztatami poszliście zwiedzać Londyn. Najpierw Parlament, Pałac Buckingham, Dom figur Woskowych... Rozglądasz się po zatłoczonej ulicy. Nikogo nie znasz. Mijają cię same obce twarze, które nawet cię nie zauważają. Siadasz na ławce i czekasz aż ktoś zorientuje się, że cię nie ma. Mija pięć minut, pół godziny, godzina. Z tej jednej godziny robią się trzy. Zdałaś sobie sprawę, że chyba nikt nie zauważył twojej nie obecności Jest ci zimno a na dodatek jedyne co dzisiaj jadłaś to batonik. Zaczęłaś płakać. Byłaś sama w obcym mieście. Bałaś się, ponieważ robiło się już ciemno. Bez sensu było siedzieć dalej na tej ławce. Szłaś po omacku przez miast w nadziei, że znajdziesz kogoś znajomego. Dotarłaś do jakiejś ciemnej, obskurnej ulicy. Jedyne osoby, które tam mieszkały to jakieś menele i szczury. Bałaś się jeszcze bardziej niż wcześniej. Nagle ktoś zaczął na ciebie gwizdać.
-Ej mała może dasz całusa starszemu panu.
Za tobą stał jakiś pijany mężczyzna. był okropny. Miał kilkunastu dniowy zarost, podarte ubrania a na dodatek był cały brudny. Zaczął wyrywać ci z rąk torebkę i przystawiać się do ciebie. Nie podobało ci się to. Zaczęłaś krzyczeć, ale mężczyzna zatkał ci buzie brudną skarpetą. Zaczął wsadzać swoje łapska pot twoją bluzkę i odpinać ci stanik. Chciałaś się bronić, ale napastnik był za silny. Założył na twoją głowę płócienny worek przez co nie wiedziałaś nawet co dzieje się wokół ciebie. Nagle usłyszałaś krzyk jakiegoś chłopaka. Znałaś ten głos, ale nie mogłaś go skojarzyć. Nagle poczułaś, że mężczyzna już cię nie dotyka. Leżałaś półnaga na jakimś odludziu. Nieznajomy chłopak okrył cię swoją bluzą i zdjął z twojej głowy worek.
-Wszystko w porządku?- zapytał się ciebie tajemniczy brunet.
Pokiwałaś twierdząco głową, ale po policzkach ciekły ci łzy. Chłopak podszedł do ciebie i mocno przytulił.
-Ciiii... Już jest wszystko dobrze, słyszysz. Przy mnie nic ci nie grozi, możesz być spokojna.
Było to dziwne uczucie. Znałaś kogoś od minuty, a zaufałaś mu. Poczułaś się w jego ramionach bezpiecznie.
-Poczekaj chwilę zadzwonię na policję. Ten bydlak musi ponieść konsekwencje za to co ci zrobił.
-Nie proszę cię nie rób tego. Nic takiego mi się nie stało. To tylko kilka siniaków i zadrapań, a jeżeli zgłosimy to na policję to będą ciągać mnie po sądach. I nie tylko ja będę miała wtedy przerąbane.- mówiłaś zaciśniętym jeszcze przez strach gardłem.
No dobrze. Nie mogę decydować za ciebie, ale zastanawia mnie co taka ładna dziewczyna robi w tej dzielnicy? Chyba nie jesteś stąd skoro chodzisz tu sama na dodatek wieczorem?
-Emm... Można powiedzieć, że trochę się zgubiłam. Ale ty też nie wyglądasz na takiego co tutaj mieszka.
-Miałem sprawę do załatwienia.- Nastała chwila krępującej ciszy, którą przerwał chłopak- Na pewno jest ci zimno.
-Fakt, siedzę sama od czterech godzin. Powinnam być teraz na wycieczce szkolnej a siedzę tutaj i marznę.
-Choć odwiozę cię na miejsce. Wiesz gdzie nocujecie?
Opowiedziałaś Chłopakowi jak znalazłaś się tutaj i dlaczego tak strasznie żałujesz tego, że nie możesz być teraz na warsztatach. Podałaś chłopakowi adres hotelu.
-Słuchaj rozmawiamy ze sobą od pół godziny a ja nawet nie wiem jak masz na imię.
-Jestem (T.I), a ty?
-Liam. Liam Payn, proszę nie krzycz, nie kwicz i nie rób innych głupot.
-Rzeczywiście to ty- Trochę głupi się uśmiechnęłaś.- Ale jestem głupia. Uwielbiam twój zespół i słucham was na okrągło, a kiedy cię spotykam to nie rozpoznaję. To trochę śmieszne.
-Wiesz jak by mnie ktoś próbował pięć minut temu okraść to bym nawet własnej matki nie poznał.
-Może i masz rację- cały czas mówiłaś to z tym samym głupim uśmiechem na twarzy.
Chłopak zatrzymał się przed dużym białym domem.
-Gdzie jesteśmy? Bo to miejsce nie wygląda mi na hotel.
-Masz racje. Hotel to to nie jest, ale wanna i czyste ubrania mam. Chyba nie myślałaś, że pokarzę cię komukolwiek w takim stanie. Nauczyciele sami by domyślili się co się stało nawet jeżeli nic byś im nie powiedziała.
-Ale jeżeli przyjdę w twoich ubraniach to wymyślą sobie coś gorszego.
-Mam siostrę, która chyba nosi taki sam rozmiar jak ty. I od razu odpowiem na następne pytanie. Nie to żaden problem. Ona ma tyle ubrań, że nawet nie zauważy jak pożyczę jedną bluzę. A poza tym będziesz miała okazje mi ją oddać. Cały zespół współprowadzi te całe warsztaty- Chłopak uśmiechnął się do ciebie słodko- Będziemy uczyć was emisji głosu.
Teraz naprawdę cię zatkało. Chłopak widząc twoją minę zaczął się śmiać. Dobra choć już bo woda w wannie ci wystygnie.
Otworzył mi drzwi frontowe i puścił pierwszą. W domu panował przyjemny gwar. W progu przywitała cię czwórka chłopaków. Od razu zasypali cię pytaniami czy nic ci nie jest. Liam co prawda wysłał im sms-a i poinformował, że przyjdziesz, ale nie spodziewałaś się takiego powitania. Harry zaprowadził cię do łazienki gdzie czekała na ciebie ciepła woda. Kiedy wyszłaś z wanny czekała na ciebie pyszna kolacja. W końcu podziękowałaś chłopcom i poprosiłaś chłopaka by cię odwiózł, ponieważ wszyscy na pewno odchodzą od zmysłów.
Wychowawczyni rzuciła ci się na szyję i zapytała co się stało. Opowiedzieliście jej razem z Liamem wymyśloną wersję wydarzeń. Nie obyło się od krzyczenia na ciebie. Kiedy wszystko już ucichło poszłaś spać i obudziłaś się dopiero o dwunastej. Pomimo tego, że zaspałaś na pierwsze zajęcia zdążyłaś jeszcze na lekcje emisji głosu i tańca, a takze na kilka innych. Nauczyciele, którzy wam pomagali byli pod wrażeniem twoich zdolności. Najbardziej podziwiali cię chłopcy z One Direction. Pod koniec warsztatów okazało się, że je wygrałaś i możesz uczęszczać na akademię muzyczną w Londynie. Dzięki temu możesz takrze częściej spotykać się z Liamem i resztą zespołu.
Super ! ;) bardzo mi się spodobało będę tu częściej zaglądać ;)
OdpowiedzUsuń